pyszne bułeczki
oczywiście trzeba po sobie posprzątać :)
a potem nie pozostaje nic innego jak wybrać się na wspomnianą wczoraj plażę.
Skoro jest tam ze 20 km to czekamy na autobus
a potem dłuższy kawałek drogi przejedziemy kolejką (takie metro, ale naziemne)
i wreszcie jesteśmy na naszym plażingu
Czasami miałem wrażenie, że jestem w Auchan. Przewalały się tam tabuny straganiarzy, którzy proponowali: okulary, kapelusze, naszyjniki, dmuchańce do wody dla dzieci, bluzki, ćwiartkę zimnego kokosa, grillowane warzywa, jakieś torby etc.
Morze jakoś specjalnie mnie nie zachwyciło. Nasz Bałtyk i tak lepszy. Piasek ma jaśniutki, plaże darmowe, tylko mógłby mieć taką temperaturę jak to morze (prawie 30 stopni).
Ale skoro jest jakie jest to trzeba korzystać
po kilku godzinach zbieramy się
i relaksik w domu (foteli możecie nam pozazdrościć, my to będziemy robić od niedzieli ;) )
a potem wiadomo pyszne jedzonko (uprzedzam to nie jest karminadel)
i trening przed tradycyjnym wieczornym meczem (zwróćcie uwagę na profesjonalne piłkarskie obuwie)
w międzyczasie można sobie pstryknąć fotkę pod palmą (niekoniecznie jedno)
i po wygraniu kolejnego meczu można spokojnie udać się spać
a mamusia weryfikuje czy opalenizna się udała
Śpijcie dobrze!
Fajnie Wam - bardzo lubię Rzym!
OdpowiedzUsuń