już o 7.10 zaczęliśmy śniadanko
i wszystko pilnie strzeżone:
Hurrraaa!!!!!Załapaliśmy się do auli:):):)mieszczącej 6 tys.ludzi
pozostaje jedynie czekać i mieć szczęście bliskiego spotkania z papieżem.
Mieliśmy super miejsce przy barierkach, ale w ostatniej chwili gwardia szwajcarska zamknęła kotary, więc szybko przeszliśmy z drugiej strony a tłum za nami.Głośne wołanie; Papa Francesco, Papa Francesco.......i................
Jest jest jest - Papa Francesco!!!!!!Papa Francesco!!!!Otwarły się ogromne kotary,najpierw weszła zestresowana ochrona z każdej strony i w końcu ukochany Papa:):):)
Rozpoczęła się audiencja
każdy zajął swoje miejsce, ale mamusia z Maksiem wolała przez godzinę stać,czuwać i pilnować z przodu przy barierce, mając nadzieję na spotkanie w powrotną stronę. W ostatniej minucie doszedł Michaś. Obok stała pani o bujnych rozmiarach, tak się rozpychała i cisła, że w końcu Pysio zrezygnował, ale za to miał super miejsce- za chwilę zobaczycie! Najlepsze jest to, że ciocia pomyliła schody wracając z toalety i zamiast po naszej stronie znalazła się po przeciwnej(oczywiście z korzyścią dla nas:)
to jest TA CHWILA !!!!!!
najwspanialsza chwila, niezapomniane wrażenia, niesamowite szczęście-być tak blisko, zobaczyć i dotknąć :)Mamusia z Maksiem, Tatuś i na szczycie Michałek:) czyż to nie cudowne!!!A kto zrobił zdjęcie???:)No kto?:)Jak myślicie?
A teraz chwila relaksu i ochłodzenia:
a teraz fotka z południkiem
to wszystko w
Kolejna największa radocha i frajda: zanurzyć głowę i kapelusze
Uwaga, a teraz Michaś przedstawia HIT DNIA:):):)
Wracamy do domu, autobus z miejscówkami Maksia nadjechał:)
Upragniona kolacja
To był CUDOWNY dzień, dzięki, że trzymaliście za nas kciuki:) udało się !!!!
Byliśmy w Rzymie i widzieliśmy Papieża!!!!!!!!!!!!!!!!!i nawet więcej:)
Jutro kolejny wczesny poranek, bo 6.30 wyjazd-pa pa dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz