Ale od początku. Pobudka 5.50, choć można jeszcze parę minut dospać jak już się ubrało :)
Nawet już nam się spać nie chce
7:00 i jesteśmy już na Placu św. Piotra. Nie warto to wcześniej wstać zamiast się tłoczyć? :)
Aż w końcu z małym poślizgiem docieramy na mszę po polsku w kaplicy św. Sebastiana, gdzie przeniesiono doczesne szczątki naszego św. Jana Pawła II
Po mszy kanapki na śniadanie przed bazyliką i zaczynamy zwiedzanie jej wnętrza począwszy od wizyty u figury "Gospodarza" tego miejsca
potem odwiedzamy świętego wespół z naszym papieżem, czyli św. Jana XXIII
żeby następnie zdobyć kopułę bazyliki, a powiem Wam, że lekko nie było. Wszystko zaczęło się od pertraktacji czy zdobyć ją w całości na nogach czy podjechać kawałek windą (plus 2 ojro do ceny biletu). Zwyciężyła pierwsza opcja w zamian za dodatkowe 7 minut gry w piłkę do każdej połowy (następnym razem tata się zastanowi na co się decyduje przy prawie 40 stopniach na termometrze ;) )
Nasza wspinaczka wyglądała tak (jak chłopcy policzyli było 538 stopni do przejścia)
ale warto było, żeby z góry zobaczyć to co widzieliśmy z dołu z daleka lub z góry to co widzieliśmy na dole z bliska
oraz panoramę Rzymu
aulę Pawła VI z lotu ptaka
ogrody z Radiem watykańskim i obecnym miejscem zamieszkania Benedykta XVI
a podczas schodzenia odpoczynek
i rzut oka gdzie to myśmy weszli
a jeszcze spacer po dachu bazyliki
Skoro widzieliśmy środek i dach to również warto zobaczyć podziemia, ale zdjęć Wam nie pokażemy, bo dostosowaliśmy się do zakazu, który tam obowiązuje.
Opuszczamy bazylikę
niektórzy w międzyczasie zrobili zakupy i przyodziali się co nieco :)
aaa lodów jeszcze dzisiaj nie było, więc nadrabiamy zaległości w międzyczasie (pamiętajcie, że jesteśmy parę euro do przodu, bo nie korzystaliśmy z windy na kopułę ;) )
i żegnamy się z Watykanem
a, że dzień był wyczerpujący drzemka w autobusie w pełni zasłużona
na kolację była przepyszna lasagne, ale oszczędzimy Wam jej widoków, żeby Wam smaku nie robić :)
a potem relaks
i rummikub (mam nadzieję, że na pieniądze nie grają ;) )
Śpijcie dobrze!!!
PS. A we wspomnianym wcześniej meczu synowie pokonali ojca 23:21. I bądź tu dobry dla dzieci ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz